KOMUNIKACJA, Życie codziennie

Small talk – bolączka introwertyków?

Artykuł na ten temat musiał powstać. Dziś ostatecznie się załamałam. Nie wiem. Naprawdę nie wiem o czym rozmawiać z ludźmi. Small talk jest mi obcy. Jest mi niezrozumiały. Jest dla mnie sztuką równą aktorstwu. Jednocześnie w przeciwieństwie do aktorstwa zupełnie pozbawioną wartości samej w sobie.

Od razu mówię, że artykuł nie jest informacyjny, raczej refleksyjny. Jeśli szukacie informacji do wypracowania z języka polskiego na temat small talków to musicie wjechać piętro wyżej.

Small talk – rozmowa o niczym, to swoista rozmowa wstępna, poprzedzająca rozmowę właściwą – rozmowę towarzyską czy na tematy służbowe. Small talk może być rozmową autonomiczną, gdy spotykamy się czy stykamy z kimś dosłownie na chwilę czy jakoś „w przelocie”. 

O ile w pracy (szczególnie korpo) small talk to łatwizna bo wszyscy w przerwie narzekają na swój wspólny ciężki los, lub wręcz przeciwnie, niby spontanicznie chwalą się pomysłami i zupełnie swobodnie dyskutują o swoim super życiu po pracy (na które tak naprawdę nie mają czasu) i wspaniałym powrocie tego poranka do korpo – rodziny bo obok szef-kumpel parzy sobie kawę … o tyle w codziennym życiu to dla mnie prawdziwa zagadka.

Zapytałam dzisiaj Kogoś (nazwijmy tego kogoś Kimś bo nie będziemy tutaj się rozwodzić nad tym kim jest ten Ktoś): o czym rozmawiać z ludźmi spotkanymi przypadkiem, z którymi nie łączą nas wspólne tematy, sąsiadami, których nie znamy i raczej nie zamierzamy ich poznać, z ciocią, której nie widzieliśmy 10 lat i oprócz świadomości i ogólnego zadowolenia z tego, że ta ciocia jest na ziemi niewiele nam więcej do szczęścia i informacji potrzeba.

Usłyszałam, że o polityce. No błagam. Odpada. Moim zdaniem to nie na miejscu o ile nie mamy pewności, że rozmówca jest podobnego zdania lub conajmniej zrównoważony emocjonalnie. Zazwyczaj jedno i drugie się nie zgadza bo w tym temacie każdy ma inne zdanie i rzadko kiedy potrafi się zachować nieemocjonalnie. Co gorsza – nie odpowiesz – jesteś buc, lub w cale nie interesujesz się losami państwa. Jak dla mnie temat do odrzutu.

No to zapytaj o zdrowie – podpowiedział ten Ktoś. No super. Pamiętam, że kiedyś tak zrobiłam. I co usłyszałam? Zamiast krótkiej informacji, że dobrze, albo że nie najlepiej poznałam pełen wykaz z karty chorobowej pacjenta. Czego jak się domyślacie wcale nie chciałam.

No to zapytaj jak się mają dzieci! Serio. Co mnie obchodzą dzieci osoby, której nie znam? Nie odczytujcie tego bezczelnie. Nie ma w tym nic bezczelnego. Nic nie mam do tych dzieci. Sęk w tym, że jeśli jest to osoba, z którą nic mnie nie łączy i raczej łączyć nie będzie to po co mam pytać o dzieci, których nawet na oczy nie widziałam. Oczywiście mogę. Dla dobrego samopoczucia tej osoby. Jak rozumiem w ten sposób buduje się swój wizerunek. Osoby dbającej o to jak się mają cudze dzieci. Zanotowałam.

O czym nie rozmawiać?

Poczytałam więc trochę chcąc uniknąć dalszych eksperymentów, o czym nie rozmawiać w ramach small talków i zrobiłam krótką listę. Nie rozmawiamy o:

  • o żadnych sprawach poważnych,
  • polityce,
  • religii,
  • gospodarce,
  • kwestiach moralnych,
  • światopoglądowych,
  • kwestiach intelektualnych, dotyczących kultury, spraw służbowych, zawodowych,
  • kwestiach związanych z funkcjonowaniem rodziny czy danego środowiska,
  • zdrowiu, bolączkach, dolegliwościach,
  • osobach obecnych,
  • osobach nieobecnych,
  • nie wypytujemy o szczegóły życia rozmówcy.

Czemu służy small talk?

Od razu mówię, że ten fragment będzie cytatem ponieważ nie do końca go podzielam. Poniżej wyjaśnię dlaczego.

Nasza wypowiedź i cała rozmowa nie może być też monotematyczna. Raczej skaczemy z tematu na temat. Ta pierwsza rozmowa o niczym, ma doprowadzić do „złamania pierwszych lodów”, pewnego wzajemnego, delikatnego „wysondowania”, odnalezienia płaszczyzn wspólnych zainteresowań i porozumienia.

I właśnie w tym coś mi się nie klei. Small talk rozumiem właśnie jako „przelotną rozmowę”, rozmowę w przelocie, na przystanku, w windzie, z dawno niewidzianym znajomym z którym nie utrzymujemy kontaktu i nie ulega to zmianie. Po co więc „łamać te lody” i szukać jakiś płaszczyzn?

Jak zacząć?

Możemy rozpocząć rozmowę od wyrażenia zachwytu dotyczącego jakiegoś mebla, obrazu czy bibelotu, który znajduje się w danym pomieszczeniu, ale to o czym mówimy musi naprawdę zasługiwać na naszą uwagę.

Jeśli dobrze rozumiem. Dwie dawne koleżanki, które w 2 klasie podstawówki siedziały ze sobą w ławce spotykają się przy wiacie autobusowej. Po słowie „cześć” i „ooo”, a także „kopę lat!” pożałowały, że jednak się nie wyminęły. Mówią więc do siebie na bazie powyższej zasady:

– Ładne zrobili te wiaty autobusowe nieprawdaż?
– Zaiste.
– No to cześć.
– Cześć.

Jak go bezboleśnie przeprowadzić? Instrukcja dla introwertyków

  1. Podczas small talku powinniśmy aktywne słuchać, by móc faktycznie przeprowadzić z rozmówcą dialog. I to dla introwertyka będzie kluczowe. Dla naszego rozmówcy prawdopodobnie będzie super, bo ludzie ogólnie lubią mówić i być słuchanymi.
  2. W trakcie interpretujemy to co usłyszeliśmy i selekcjonujemy zasłyszane informacje.
  3. W tracie rozmowy możemy zadawać pytania do poszczególnych fragmentów wypowiedzi rozmówcy a nasze reakcje potwierdzamy mimiką.
  4. Zadając pytania możemy świadomie nawiązywać do tych fragmentów wypowiedzi, które przez rozmówce mogą być szerzej rozwinięte. Nie może mieć to jednak charakteru wywierania nacisku. Raczej realnej troski i zainteresowania.
  5. Zachęcamy rozmówcę do dalszych wyjaśnień, rozwinięcia wypowiedzi. Szczególnie wtedy kiedy obserwujemy entuzjazm, lub ulgę jaką ta wypowiedź mu przynosi.
  6. Możemy dopowiadać i podsumować a także wygłosić własny pogląd w jakiejś sprawie.

Takie przeprowadzenie small talku wydaje mi się całkiem fair. Najtrudniej będzie zacząć, ale rozmówca będzie zadowolony a my będziemy musieli w zasadzie tylko słuchać. Będzie to tylko trochę wyczerpujące.

Na zakończenie

Post nie miał na celu obrażenia nikogo i zawiera opis realnego problemu niektórych ludzi. Problem ten nie wynika z pogardy wobec innych ludzkich istot ale z problemów  z komunikacją. Tyle w temacie. Pokój.


autor:


Literatura:

post zawiera cytaty z artykułu p. Stanisława Krajskiego ze strony www.savoir-vivre.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *