Media, Sposób myślenia, Życie codziennie

Współczesne media – źródło cennych informacji, czy maszynka nakręcająca emocje?

Jakiś czas temu już nieśmiało i z rezerwą obserwowałam rozwój mediów publicznych w Polsce. Podsłuchiwałam trochę koleżanki z dziennikarstwa, trochę czytałam i zaczęłam odczuwać lekki niepokój…

Nie żyjemy w Idylli i nie ma co oczekiwać, że w świecie miliona opinii doczekamy się z radia, telewizji czy prasy obiektywnych komunikatów o bieżących wydarzeniach. Chciałoby się jednak mieć dostęp do rzeczowych opinii ludzi czujących jakąkolwiek odpowiedzialność publicznego wygłaszania własnych racji by na tej podstawie móc wysnuć swoje własne wnioski. Wystarczyłaby więc bitwa rzeczowych argumentów różnych stron zamiast podtrzymywania emocji sympatyków i powtarzanych metodą zdartej płyty wciąż tych samych sloganów (zadziwiające, że sympatyków to satysfakcjonuje).

Wygląda to mniej więcej tak:

Drugi z gości audycji – semiotyk Marcin Napiórkowski – zaproponował dla celów analitycznych przyjęcie perspektywy, w której to język i media posługują się ludźmi, a nie odwrotnie. – Jeśli spróbujemy spojrzeć na to z tej strony, uznając ludzi od zarania dziejów za ofiary jakiegoś inteligentnego potwora w postaci mediów czy języka, jeśli przeanalizujemy sytuację poczynając od rozmów przy ognisku, przez pergaminy, książki po internet, okaże się, że zawsze były jakieś formy pozwalające budować swoje wspólnoty plemienne. Od zawsze można było zaznaczyć, że my mamy swoje opowieści przy ognisku, a inni mają inne – tłumaczył Marcin Napiórkowski.

Jeśli uczyliście się choć trochę historii wiecie o tym, że media nigdy nie były oderwane od polityki. Zawsze było tak, że dane ugrupowanie polityczne wpływało bardziej na konkretne media np. czasopismo, radio etc. Tak jest też i dziś. Media publiczne nigdy nie były do końca publiczne. Czy sprywatyzowane czy utrzymywane przez państwo zawsze ulegały wpływom politycznym. Coś o czym wspomniał jednak Łukasz Warzecha w jednej z audycji Trójki na temat tego jak wygląda sytuacja mediów publicznych w Polsce wydaje mi się szczególnie istotne: „Trzeba znaleźć inną drogę – taką, w której media podporządkowane politykom, bo tego się nie da uniknąć, jednocześnie będą rzetelne. Będą rzetelnie informowały o tym, co robi zarówno władza, jak i opozycja”.

Nie będę tutaj określać, do których mediów jest mi bliżej. Dostrzegam wady każdej ze stron. Nie podoba mi się jednak szczególnie to, że potencjalnego czytelnika traktuje się jak głupka napędzanego nienawiścią i strachem. Takiemu głupkowi wystarczy więc tytuł beztreściowego ciągu znaków by wściekł się i szedł głosić wszechwkurwienie na obecny stan rzeczy, który w zasadzie nie do końca wie jaki jest.

Co tu się dziwić czytelnikowi skoro wybór informacji przypomina mniej więcej wstąpienie na …drive’a w drodze z pracy do domu. Wybieramy często to co łatwo dostępne i na każdym rogu, modne i poczytne. Szybkie i już zasłyszane. Nie szukamy nowych informacji, tylko potwierdzenia tych które już usłyszeliśmy w autobusie, radiu, od znajomych w pracy.

W taki właśnie sposób zamiast ludzi doiformowanych, współczesne media tworzą ludzi wierzących w mity.

Źródła:

artykuł zawiera cytaty z Polskiego Radia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *