Mity i ploty, Sposób myślenia, Życie codziennie

„Kler” – problemy z interpretacją i odbiorem najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego

O tym filmie było już głośno zanim pojawił się na wielkim ekranie. Oficjalną premierę 28 września wyprzedziły recenzje i  interpretacje osób, które nigdy go nie oglądały. Przed premierą w mediach trwały też dyskusje na temat patologii w Kościele.

Wojna polsko – polska i chaos informacyjny

Tomasz Raczek napisał, że „nie wyobraża sobie, by Kleru nie obejrzeli wszyscy Polacy”. Na drugim biegunie Wojciech Cejrowski potrzebę obejrzenia nowego filmu Smarzowskiego porównuje do potrzeby oglądania własnej „kiszki stolcowej” po czym dodaje: „nie muszę oglądać filmu, mogę zawierzyć komuś, kto już oglądał. (…) Wysmażył taką kaszanę, ja tego nie chcę oglądać. (…) Moja siostra jest zakonnicą, po ślubach wieczystych, mój brat jest zakonnikiem, mój wujek był księdzem biskupem, już nie żyje i bujał mnie na nodze. Ja znam inny kler, lubię kler, przyjaźnię się z księżmi. Najwięksi moi przyjaciele to są księża po doktoratach, z którymi piję wino, ale ani się nie upijają, ani nie mają dziwki zamiast gosposi.”

Stowarzyszenie Katolickich Dziennikarzy film komentuje następująco: „Skoro nie udało się wmówić nam, że Pana Boga nie ma, trzeba nam zohydzić tych, którzy nas do Niego prowadzą. Bez których nie będziemy w stanie w pełni korzystać z Bożego Miłosierdzia. Ludzie ci posługują się różnymi metodami. Dziś orężem w tej walce jest też kultura. Zbyt wiele niestety jest przykładów ohydnej, profanującej sacrum sztuki, by je tu wyliczać. Najnowszym jest film reżysera Wojciecha Smarzowskiego pt. ‚Kler'”. Ta opina uderzyła mnie chyba najbardziej. Zakładam bowiem, że dziennikarz to człowiek, który twórczość filmową powinien umieć właściwie zinterpretować.

Chyba prawdę powiedział więc ojciec Paweł Gużyński (czy się go lubi, czy nie), że „Kler” wpisuje się w wojnę polsko – polską.  

W tym całym informacyjnym zamieszaniu, które w Polsce jest sytuacją coraz częstszą, bardzo podoba mi się postawa księży, którzy poszli na ten film. Którzy tak jak Szustak, mieli odwagę opisać swoje wrażenia w sieci, niezależnie od tego, czy historia przedstawiona w filmie przemówiła do nich, czy też nie. Przede wszystkim zaś szanuję każdą wypowiedź, która jest wynikiem obejrzenia filmu. Nie potrafię natomiast zrozumieć powielania informacji zasłyszanych w mediach, tylko dlatego, że danym mediom bardziej wierzymy i ufamy.

Problemy interpretacyjne i trudności w w odbiorze treści przedstawionych w filmie – z czego wynikają?

I

Ludziom bardzo ciężko zrozumieć, że film, choć zawiera pewne realistyczne fragmenty w swojej fabule, nie jest filmem dokumentalnym na temat duchowieństwa i wiary. „Kler” jest filmem fabularnym, który tak jak „Drogówka”, czy „Żurek” przedstawia wycinek stworzonego świata bazującego na odpowiadającym mu fragmencie świata rzeczywistego. W tym przypadku jest to grupa zdegenerowanych – ale nie tylko – księży w polskim duchowieństwie. Osoby, które chciałyby poszerzyć swoją wiedzę na temat świata przedstawionego w utworze literackim lub filmie zapraszam do oddzielnego artykułu na ten temat.

Film rozpoczyna cytat z Pisma Świętego, z ewangelii świętego Mateusza, który jak myślę kluczowy jest w poprawnym odbiorze całego filmu. 

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkamiPoznacie ich po ich owocach.

Jednak wiara wielu osób daleka jest od nauczania biblijnego. Umysł ludzki najlepiej przyswaja informacje podszyte emocją. Umiejętność czytania zanika w ludziach. Ciężko się więc dziwić, że początkowy cytat pozostał w kontekście interpretacji całego filmu zwyczajnie niezauważony.

II

Film nie nawiązuje do wiary samej w sobie, nie ośmiesza jej, ani nie przedstawia w krzywym zwierciadle. Jestem tego zupełnie pewna jako osoba wierząca i jako absolwentka studiów filologicznych, podczas których uczono nas interpretować z zamkniętymi oczami.

III

W Polsce buduje się przekonanie o prześladowaniu Kościoła Katolickiego. Jestem osobą wierzącą i muszę przyznać, że tego prześladowania nie zauważyłam. Kościoły stoją na każdym większym osiedlu, na wsiach roi się od kapliczek, których jakoś nikt nie niszczy. W mediach osoby związane z duchowieństwem, konkretnego wyznania mogą wypowiadać głośno swoje zdanie, nawet jeśli jest ono sprzeczne z głoszoną przez nich nauką. Ich wypowiedzi są co prawda niekiedy ostro komentowane, ale czy nie jest na to wystawiona każda wypowiedź o charakterze publicznym? Kościół jest częściowo finansowany z pieniędzy podatników. Dzieci w naszym kraju mogą chodzić na lekcje religii. Co więcej, jest to religia wyznaniowa o charakterze katechizacyjnym, a nie ponad wyznaniowa religia chrześcijańska. Dla przykładu – dzieci wyznania ewangelickiego na religię chodzą zazwyczaj w swojej parafii.

Nie wydaje mi się, by polemiki z osobami niewierzącymi, lub krytykę skierowaną w stronę przestępców dopuszczających się pedofilii i innych nadużyć można było nazwać prześladowaniem. Ja bynajmniej tak tego nie odbieram. Musimy sobie chyba odpowiedzieć czym jest prześladowanie. Bo takie „cierpienie”, czy „prześladowanie” wymyślone wcale nas nie wzbogaca duchowo, a jedynie izoluje.

IV

Pewne ujęcia „Kleru” z dziwnej, nacechowanej pejoratywnie perspektywy przedstawiają natomiast samych wiernych. Konkretny typ Polaków – Katolików. Nie wszystkich Katolików – trzeba sobie to jasno powiedzieć. Przejścia kamery przez rozśpiewany Kościół wydają się nasuwać nam pewną ocenę tego zgromadzenia. Ja osobiście odbieram ten typ w podobny sposób, bez filmu Smarzowskiego i bez specjalnych kadrów. Nie śmieję się jednak z tych ludzi, ani ich nie krytykuję ponieważ nikt nie dał mi takiej władzy. Swoją opinię zachowuję dla siebie i stronię od takich środowisk szukając wspólnot, które bardziej do mnie przemawiają.

V

Film pozostawia uczucie moralnego kaca i zniesmaczenia, a także braku nadziei na zmiany. Zakończony jest zbyt trudną dla przeciętnego odbiorcy metaforą tego, co tworzy prawdziwy Kościół i kto cierpi za grzechy „wilków” pojawiających się w tej instytucji. Tego, który na to wszystko patrzy i to w jego rękach leży wymierzenie najostrzejszej kary dla tych ludzi. Metafora myślę niedostrzegalna, dla większości odbiorców, niezrozumiała bez lektury Pisma Świętego, zupełnie nieosiągalna jeśli wychowanym jest się na samych dogmatach.

VI

Najważniejszy wątek „Kleru” pozostał niezauważony. Przez całą akcję filmu jesteśmy przekonani, że jeden z księży jest pedofilem. W finale dowiadujemy się, że jest on (względnie) pozytywną postacią, której działania są całkowicie niewinne, a jedynie obrywa rykoszetem za swoich „kolegów”. Podobna sytuacja ma miejsce w rzeczywistości. Za księży, którzy ewidentnie minęli się z powołaniem odpowiadają Ci, którzy odwalają na swoim małym polu wiernych kawał dobrej roboty. Sama przynależę do parafii, w której wydarzenia opisywane w mediach i przestawione w filmie zdają się być po prostu odległą fikcją. Mam nadzieję, że nigdy do nas nie dotrą. O część zdarzeń przedstawionych w filmie, takich jak branie wygórowanych opłat za niektóre sakramenty otarłam się nie zostawiając ich w pamięci jako jakieś szczególnie negatywne wydarzenie. Wiem jednak, że niektórzy ludzi trafiają na tego typu „kler” i bardzo im tego współczuję.

Podsumowując

  1. Film Smarzowskiego nie jest uderzeniem w Kościół, zawiera ocenę negatywnych postaci pojawiających się w Kościele, degeneratów i przestępców nazywanych w ewangelii świętego Mateusza „wilkami”. W kontekście Kościoła jako całej instytucji, film jest twórczością o charakterze otwartego apelu: co jesteście w stanie zrobić z kwestiami, w których należałoby się nawrócić. Na jakie radykalne działania jesteście gotowi? Za każdą z tych tragedii stoją wierni, którzy zaufali Kościołowi, to oni są prawdziwymi ofiarami.
  2. Jest filmem zbyt trudnym w odbiorze poruszającym kontrowersyjny temat wycinka rzeczywistości, którego interpretacja zaburzona jest przez emocje i chęć obrony wyznawanych wartości, w które film tak naprawdę nie uderza. W tej kwestii Smarzowski, mógł zwyczajnie przecenić zdolności interpretacyjne ludzi w naszym kraju, w którym język polski przez wiele lat był przedmiotem marginalizowanym. A to właśnie na tym przedmiocie przeciętny śmiertelnik mógł mieć okazję nauczenia się interpretowania świata przedstawionego i dzieł literackich, czy filmowych.

Z czego wynika ostra ocena duchowieństwa

Ludzie związani z kościołem mówią, że głośna krytyka duchowieństwa nie powinna mieć miejsca. Moim zdaniem każdy autorytet wystawiony jest na ostrzejszą ocenę. Od żadnej osobistości podającej się w jakiejś sprawie za autorytet nie przyjęlibyśmy wytłumaczenia „jestem tylko człowiekiem”, lub „naszą instytucję tworzą tylko ludzie”gdyby dopuszczała się patologii przedstawionych w filmie. W Katechiźmie Kościoła Katolickiego czytamy, że Kościół Katolicki jest jedynym i  nieomylnym źródłem wiary, a także „zastępcą Chrystusa na ziemi”. Co oznacza nieomylność Kościoła katolickiego? Rozumie się przez to, że Kościół, dzięki szczególnej asystencji Ducha Świętego nie może błądzić, gdy naucza albo podaje do wierzenia doktryny wiary i moralności. Nie oznacza to jednak bezgrzeszności. Tego ludzie nie rozumieją i wcale im się nie dziwię. Osobiście razi mnie nazywanie się  „zastępcą Chrystusa na ziemi” instytucji, która miała nie brać na drogę nic poza Dobrą Nowiną, a jej misja miała mieć charakter posługi, a nie płatnej usługi.

„Z drugiej jednak strony na naszych oczach zmieniają się czasy. Łódzki Sąd Okręgowy skazał na siedem lat więzienia księdza oskarżonego o pedofilię. Wyrok jest prawomocny. Ksiądz idzie do więzienia. – Łódzki wyrok to żadna nowość – mówi o. Jacek Prusak, jezuita, związany z „Tygodnikiem Powszechnym”. – Podobne zapadały wcześniej. Były nawet wyższe. Precedens byśmy mieli, gdyby doszło do przeprosin. Ale nie słyszałem, by jakikolwiek ksiądz skazany w Polsce za przestępstwa seksualne dokonał publicznego aktu skruchy. Jedyna zamiana, jaką widzę, polega na tym, że dziś mówi się publicznie o takich sprawach.” (przyp. 1)

Być może jesteśmy świadkami zmian, które następują. Dowodem na to jest chociażby postawa Franciszka prezentowana w „Liście do Ludu Bożego”, w której papież  podkreśla, że wymiar i wielkość wydarzeń wymaga przyjęcia odpowiedzialności w sposób globalny i wspólnotowy.

Źródła

  1. List papieża Franciszka do Ludu Bożego
  2. Przytoczenie wypowiedzi za gazeta pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *