Z wykształcenia jestem filologiem. Cokolwiek to znaczy w dzisiejszych czasach. Język to temat rzeka, do której wchodzę chętnie i wielokrotnie od lat. Jedyny temat, któremu umiem i chcę poświęcać całą swoją uwagę.  Swoją ciekawość na temat rozwoju dziecka na poszczególnych etapach edukacji realizuję studiując pedagogikę przedszkolną i wczesnoszkolną. Moją dodatkową specjalnością jest praca z dzieckiem obcojęzycznym i edytorstwo.

Blogi są moim sposobem na uporządkowanie myśli i wiedzy. Zawsze miałam do nich słabość. Wynikało to raczej z potrzeby nieustannego pisania niż skłonności do ekshibicjonizmu. Luźna, często żartobliwa forma artykułów to lekarstwo na przeintelektualizowaną formę dyskusji na tematy związane z językiem, religią, światopoglądem. Niektórzy wygłaszają swoje opinie tak na serio, że można odnieść wrażenie, że mówią do nas bogowie ze szczytu Olimpu. A tym czasem tylko postawa „wiem, że nic nie wiem” daje nam szerszy pogląd na otaczający nas świat.

W wolnych chwilach czytam, piszę, rysuję i fotografuję. To są moje pasje i „odstresowywacze”, które uzupełniają  i urozmaicają również moje codzienne umiejętności zawodowe. Instynktownie uciekam od zgiełku i przesadnej pewności siebie, tłumów oraz hejtu przepełniającego nowe media. Uciekam najczęściej na rowerze. Ubóstwiam wszystko co związane Wielką Brytanią.  Zaczytuję się Biblią nieustannie odnajdując w niej nowe treści. 

Jestem także fanką super bohaterów Marvela w szczególności zaś tych, w których aktualnie wciela się mój syn. Od 22 lat słucham tego samego zespołu więc wychodzi na to, że jestem też wierna swoim przekonaniom i wyborom. W mówieniu nie jestem purystką językową, do błędów chętnie się przyznaję, a niewiedzę z przyjemnością uzupełniam. Moje życiowe motto znajduje się w sidebarze. Ukryte jest też w wielu tekstach o sposobie myślenia. No to jak? Poczytamy się?

Uwaga! Blog nie zawiera hejtu, przecinków i naukowych informacji. Może zawierać opinie i literówki.

Dominika Roseclay